poniedziałek, 29 grudnia 2014

ROZDZIAŁ III
Następnego dnia obudziłam się koło jedenastej. Ta godzina pobudki była dla mnie normalna w Damritch, ponieważ nigdzie nie spało się tak dobrze jak tam. Zeszłam na parter i poczłapałam do salonu. Na kanapie zastałam Emily. Owinięta kocem, oglądała jakiś program w telewizji. Usiadłam obok niej i przyłączyłam się do uważnego patrzenia w telewizor. 
- Ile można spać ! Od ósmej tu bez ciebie siedzę ..- wymamrotała.
- Tak trudno ci jest żyć beze mnie Emi?- odparłam z uśmiechem. Emily szturchnęła mnie w ramie i powróciła do swojej poprzedniej czynności. Razem oglądałyśmy jakiś dziwny program o modelkach na wybiegu. Szczerze... Nie do końca mnie to interesowało ale mus to mus. Zauważyłam talerz z okruszkami obok Emi i od razu usłyszałam jak burczy mi w brzuchu. Poszłam do kuchni, w której zastałam babcię. 
- Babciu... Zrobisz mi coś do jedzenia?- zrobiłam słodką minkę i przytuliłam babcię.
- Oczywiście! Co chcesz ? 
- To samo co Emily.- Prawdę mówiąc nie wiedziałam co Emily jadła ale mamy podobne gust więc na pewno coś dobrego.
- Przyniosę ci do salonu. Idź do Emi, bo leci fajny program w telewizji.
Poszłam do salonu. Emily nadal wpatrywała się,jak zahipnotyzowana, programowi rozrywkowemu w telewizji. Po pięciu minutach babcia weszła do pokoju niosąc talerz z jakimiś sześcioma kanapkami z nutellą.No tak... Mogłam przewidzieć, że prosząc o to samo co Emi dostanę taką samą porcje jak ona , czyli jak dla jakiegoś boksera. Jak można tyle jeść i być tak chudym ! Szybko zjadłam dwie kanapki i już poczułam się nasycona. Nie lubię wyrzucać jedzenia więc chwyciłam za 3 kromkę. 
- Nie jesteś pewnie głodna .Co nie? - zapytała mnie Emily po czym wzięła cały mój talerz z kanapkami łącznie z tą, którą wkładałam do buzi.
- Nie ma sprawy... Nie musiałaś prosić.. Mogę się z tobą podzielić - wydedukowałam.Po czym zaczęłyśmy się śmiać.
- Przepraszam Mamo... Od teraz rób mi lekcje savoir vivre. Przyda mi się.- powiedziała z grymasem na twarzy.
- Wiesz jest już po południe. Może pójdziemy się pobawić na dworze?-zaproponowałam.
- Ale zaraz jest nowy fajny program !
- Tak to jest jak twoja przyjaciółka nie ma telewizora w domu...- Odpowiedziałam. Tak, mama Emily nie popierała oglądania telewizji i wyrzuciła telewizor z domu mojej kuzynki. Osobiście uważam, że to nie był dobry pomysł. Można było wprowadzić ograniczenie na telewizje, a nie od razu całkowity zakaz.Nie dziwię się, że Emily chcę się nacieszyć póki może.
- No dobra dobra. Chodźmy się ubrać.
          Poszłyśmy do pokoju i otworzyłyśmy szafę na ubrania. Postanowiłyśmy ubrać się tak samo. Zawsze jak byłyśmy na wakacjach w Damritch, udawałyśmy że jesteśmy bliźniaczkami. I tak już pozostało, że zawsze mamy komplet tych samych ubrań. Ubrałyśmy podkoszulki w kwiaty i dżinsowe spodenki. Poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam w swoje odbicie. Te moje nie doskonałości aż same proszą się o makijaż. Przełamałam się i chwyciłam kosmetyczkę. Wzięłam tusz i poprawiłam sobie rzęsy. Pewnie wyglądało to nieudolnie... Ten brak wprawy! Kiedy skończyłam swój ,,makijaż'', zerknęłam w lustro. Nagle za moimi plecami w lustrze pojawiła się zjawa. Szybko się obróciłam a z tyłu nikogo nie było. Jeszcze raz spojrzałam w lustro, a zjawy już nie było. Na pewno mam paranoje. To tylko zwidy. Powtarzałam sobie w myślach.
Tylko zwidy.
          Poszłyśmy z Emi na polanę niedaleko domu. Gadałyśmy, śmiałyśmy się. Po pewnym czasie wszystko nam się znudziło i zaproponowałam zabawę w chowanego.
- Super! To do ilu mam liczyć?- zapytała Emi.
- Wystarczy do trzydziestu.
- Dobra. To....Jeden!Dwa!
Biegłam przed siebie , a w oddali słyszałam odliczanie Emily. Biegłam jak najszybciej potrafiłam. Wiatr smagał moje włosy, a krótko ścięta trawa drapała moje nogi. Słońce mocno świeciło, a niebo nie miało na sobie ani jednej chmury. Czułam że nie mam już siły biec i muszę się gdzieś schować. Nagle w oddali ujrzałam dom. Brudny, ciemny, zbudowany z przestarzałych już desek. Białe , a raczej białoszare firanki z wielką gracją posuwały się na wietrze. Czułam, że coś mnie ciągnie w stronę tego domu , że chcę do niego wejść. Przecież to by była najlepsza kryjówka! Przypomniało mi się jak wiele legend słyszałam o jakimś starym, porzuconym domu w Damritch. Starsi bredzili, że tam straszą duchy, ale ja nie wierzę w takie przepowiednie. Podeszłam bliżej. Jeszcze nigdy nie stałam pod tymi drzwiami. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam, że obejrzę dom dookoła zanim wejdę do środka. Przeszłam przez budynek. Niby nic się nie działo, a ciągle czułam jakby ktoś szedł za mną. Jakby klątwa. Coś trzasnęło! Szczęście to tylko gałązka załamała się pod moim butem. Bałam się, ale tłumaczyłam sobie, że to tylko moja wyobraźnia pląta mi figle. Nagle usłyszałam kroki.
-Anna! Co się dzieje!? Miałaś się schować, a nie !- krzyknęła do mnie Emily.
-Właśnie to robię!- odpowiedziałam oburzona
-Gdzie? W tym domu? Przecież wiesz że tam straszy. Chodź już... Nie idź tam. Jutro dokończymy zabawę.
-Ale ja tam muszę wejść! Miałaś mnie szukać! Ja chce się bawić- odpowiedziałam panicznym i sfrustrowanym głosem.
-Dobra !Baw się, ale ja nie będę szukać ciebie w tym domu!- krzyknęła.
-Trudno... Idę sama!- chwyciłam za klamkę i weszłam do tego przeklętego miejsca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz